Nauczyciele! Przyłączajcie się do projektów Erasmus+ Mobility

Oto część artykułu o wrażeniach Doroty Sadłowskiej podczas kursu w Oxfordzie.

Nauczyciele! Przyłączajcie się do projektów Erasmus+ Mobility

Polscy nauczyciele znakomicie potrafią wykorzystać pieniądze z Unii Europejskiej przeznaczone na rozwój polskiej edukacji oraz zacieśniania więzi kulturowych między państwami unijnymi, ponieważ tworzą najlepsze projekty unijne Erasmus+ Mobility, pozwalające na udział w kursach językowych zagranicą.

Grupa kursowa nauczycieli kształcących się w Oxfordzie liczy 14 osób, z czego sześcioro to Polacy. Reszta to nauczyciele z Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Finlandii, Węgier i Czech. Zajęcia prowadzi Geraldine, która ma bardzo duże doświadczenie w zakresie pracy z obcokrajowcami.

Londyn i Oxford to miejsca, w których uczyły się młode nauczycielki angielskiego Małgosia i Dorota. Ich kursy były intensywną nauką w zespołach międzynarodowych z całej Europy. Dorota pisze w e-mailu do innych uczestników projektu: „W czasie zajęć nie ma chwili wytchnienia. Cały czas trzeba być kreatywnym, rozwiązywać ćwiczenia językowe i wymieniać się swoimi doświadczeniami jako nauczyciel, w moim przypadku jako nauczyciel języka angielskiego jako ESOL (pol: Angielski jako język obcy). Dowiedziałam się, między innymi, że nauczyciele w Czechach i na Węgrzech mają tak samo niskie pensje jak nauczyciele w Polsce. Inni przecierali oczy ze zdziwienia. W Finlandii natomiast, dzieci zaczynają uczyć się języka angielskiego w wieku 9 lat, a w Polsce język ten zaczyna być obowiązkowy już w przedszkolu. Jak to się więc dzieje, że w Skandynawii ludzie nawet po sześćdziesiątym roku życia mówią biegle w tym języku, a u nas wiele osób młodych potrafi ledwie coś wydukać? Ale wiadomo, zawsze są jakieś plusy i minusy. W Anglii słono płaci się za studia i może dlatego tylko 27% społeczeństwa ma uzyskany dyplom ukończenia szkoły wyższej. W Polsce studiować możemy za darmo, więc trzeba to docenić i korzystać”.

W czasie kursu udało mi się również liznąć trochę kultury, w szczególności tej Brytyjskiej. Mieszkam u angielskiej rodziny, więc nie jest to trudne. Kiedyś myślałam, że tradycyjne picie herbaty z mlekiem (u nas tzw. bawarki) przeszło do lamusa, natomiast tu przekonałam się, że tradycja nie umarła, gdyż moi gospodarze piją ją hektolitrami. Po przybyciu do Oxfordu zaskoczyła mnie wielkość tego miasta. Ono jest naprawdę małe! Oczywiście mówię tu o starszej jego części i centrum. Do tego po godzinie 14-tej na ulicę wylegają tłumy (głównie studenci i kursanci) i jest dość tłoczno. Jakby to powiedzieli Anglicy ‚chock a block’. Kiedy ten tłum wsiada do autobusów wszyscy ustawiają się w kolejce do pierwszych (i jedynych) drzwi w autobusie i cierpliwie pokazują kierowcy bilety lub dopiero co je u niego kupują. I nikt się wtedy nie gorączkuje, ani nie niecierpliwi, mimo że może to trwać dość długo. Imponujące, prawda?

Pieniądze są przeznaczone na rozwój i unowocześnianie uczelni. Studia są oczywiście płatne, ale obywatele Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej mają zniżkę. Władze uczelni chcą ściągnąć jak najlepszych studentów, ale jeśli trafi się ktoś piekielnie dobry, niemający dużego majątku w kieszeni, to płaci ile może. Jeśli ktoś sobie nie radzi zawsze może iść w ślady J. R. R. Tolkiena (‚Władca Pierścieni’) i C.S. Lewisa (‚Opowieści z Narnii’) i udać się do pubu naprzeciwko collegu ‚The Eagle and Child’ na pintę piwa. To właśnie tu powstawały ich powieści. Będąc w Oxfordzie odkryłam, że warto inwestować w siebie i wykorzystywać do tego wszystkie możliwości. Tak więc, nauczyciele! Przyłączajcie się do projektów Erasmus+ Mobility i oby tak dalej Polacy!

http://twojradom.pl/mobile/actions/news/23841

Back To Top